Białoruś – czy naszych wschodnich sąsiadów czeka scenariusz Ukraiński?

Mimo że od początku przebieg wydarzeń na Białorusi wydawał się oczywisty i oficjalne wyniki dające władzę Łukaszence nikogo nie zaskoczyły, to jednak w kraju naszych wschodnich sąsiadów dzieją się aktualnie rzeczy, które po raz pierwszy w najnowszej historii tego kraju mogą stać się dla niego przełomem. Scenariusze dla rozwoju tej sytuacji w naszej ocenie są trzy. Poniżej przedstawiamy analizę wydarzeń w państwie Łukaszenki.

Powtórka z historii, czyli czy nic się nie zmieni?

Analizując przebieg wyborów prezydenckich na Białorusi, warto cofnąć się do wydarzenia z 2010 roku, kiedy Aleksandr Łukaszenka w podobny sposób obejmował kolejną kadencję na fotelu prezydenta. Również wtedy wyniki spotkały się z powszechną krytyką, a na ulice, podobnie jak teraz, wyszli demonstranci. Wtedy również na ulice wyszło wojsko i służby bezwzględnie rozprawiające się
protestującymi, które skutecznie stłumiły społeczne niezadowolenie i zapewniły bezpieczeństwo Łukaszence na kolejne lata. Czy taki scenariusz jest możliwy również obecnie? Jak najbardziej, można się spodziewać, że, zastraszając i krwawo tłumiąc obywateli pozbawionych pomocy, prezydent Białorusi znów zwalczy protestujący naród białoruski, a sytuacja po kilku tygodniach, a może nawet dniach wróci do normy; na Białorusi nic się nie zmieni. Jednak tym razem pojawiają się nowe czynniki, których 10 lat temu zabrakło…

Białoruski Majdan

Przede wszystkim, patrząc na tegoroczne wybory, należy dostrzec ogromną frekwencję, z jaką Białorusini udali się do urn, deklarując sprzeciw wobec władzy. Oczywiście jedynym oficjalnym źródłem wyników jest państwowa uzależniona od władzy komisja wyborcza, która daje Łukaszence niemal 80% w wynikach wyborczych, jednak w taki rezultat wyborów nikt już nie wierzy. Niezależne źródła donoszą, że faktyczne poparcie dla urzędującego prezydenta mogło wynieść ok. 30% głosów. Zatem widać zmianę, jaka zaszła w białoruskim społeczeństwie. Dotychczas Łukaszenka fałszował wybory pomimo tego, że jego poparcie było wciąż stabilnie wysokie. Tym razem bez oszustwa wyborczego jego reelekcja byłaby niemożliwa. Naród jednoznacznie pokazał mu w wyborach czerwoną kartkę, co w takiej skali wydarzyło się pierwszy raz od momentu kiedy niemal 30 lat temu objął on urząd. Również skala protestów, strajki i widoczna determinacja społeczeństwa są zauważalne. Do tego przyczynił się dodatkowy czynnik, jakim jest Internet. Białoruskie władze podjęły przy okazji tych wyborów wyjątkowe starania, aby odciąć naród od informacji, powszechnym stało się wyłączanie i ograniczanie sieci Internetowych. Dzieje się tak, ponieważ jest to czynnik, który absolutnie władze białoruskie zaskoczył. Narracja, jakiej używa Łukaszenka i jego polityczne otoczenie od lat 90. się nie zmieniła i, o ile kiedyś stosowana przez władzę propaganda była skuteczna, to dziś nie jest już w stanie trafiać do społeczeństwa. Młodzi ludzie podróżujący już nie tylko Rosji jak poprzednie pokolenia, ale przede wszystkim na zachód, bardziej sceptycznie podchodzą do państwowej narracji i są w stanie samodzielnie wyszukiwać i dzielić się informacjami. Dzięki temu są lepiej poinformowani i bardziej zdeterminowani
do działania, co widać dziś na ulicach białoruskich miast. Czy wystarczy im tej determinacji, aby powtórzyć scenariusz ukraiński i doprowadzić do ustąpienia Łukaszenki?

Zdecydować może zagranica

Przede wszystkim decydujący wpływ może mieć to, jak zareagują pozostałe państwa. Jeżeli pozostaną one bierne wobec aktualnych wydarzeń, najbardziej prawdopodobnym wydaje się pierwszy scenariusz, tzn. nic się nie zmieni. Pozostawieni sami sobie obywatele najprawdopodobniej nie poradzą sobie w nierównym starciu z uzbrojoną armią coraz brutalniej obchodzącą się z demonstrantami. Tu również należy wskazać na skuteczność prezydenta Łukaszenki w tej kwestii. Stworzył on system, w którym stan zamożności i ogólnego życia oficerów jest zdecydowanie wyższy niż przeciętnych obywateli. Stad też bierze się ich bezwzględna wierność białoruskiej władzy i gotowość do stosowania brutalnych rozwiązań wobec opozycji. Jeżeli zachód obudzi się i postanowi wesprzeć demonstrantów mają oni szanse na zakończenie wszechwładzy Łukaszenki. Jednocześnie, patrząc na aspekt międzynarodowy, warto również zwrócić uwagę na ryzyko, jakie się z tym wiąże. Podczas wydarzeń ukraińskich ich globalną konsekwencją była wojskowa ingerencja Rosji. Taki, trzeci scenariusz również jest możliwy i niezwykle niebezpieczny. Jak pokazała historia destabilizacja polityczna sąsiadów jest jednym z ulubionych uzasadnień Władimira Putina do rozpoczynania operacji wojskowych i ingerencji w suwerenność innych państw. W przypadku, gdy obecny białoruski porządek upadnie, całkiem realnym wydaje się sytuacja, w której ,,w obronie” rosyjskiej mniejszości na Białorusi pojawią się rosyjskie czołgi. Z punktu widzenia interesu Polski będzie to scenariusz najgorszy.

Autor: Marek Greczek